Zakładki:
A tu się kłócę :(
Blogi inne ,na czasie:
Chcesz pogadać:
Kontakt ze mną:
Licznik:
Tu się dobrze czuję
Tu zagladam:
|
sobota, 12 listopada 2005
Obrazy liczbami malowane.
 jestem od dziecinstwa fanką matematyki,stąd moja fascynacja fraktalami.Dla laików podpowiem,iz dzieki odkryciu fraktali ,biolodzy zrozumieli dokładniej budowę natury,dokonany został nastepny krok ku odkryciu jej tajemnic.
piątek, 11 listopada 2005
[*]...........:(
 Dziś czytając blog "satinki"dowieddziałam sie,iz jej mama zmarła przegrywając heroiczna walke ze straszną chorobą.Satinko,ona po prostu jest po drugiej stronie,gdzie wierzę,iz bedzie oglądac wieksze cuda niz my tutaj.
poniedziałek, 07 listopada 2005
Coś dla miłośników liczb :)
piątek, 04 listopada 2005
Filozof,czyli rozmowy pod śmietnikiem.
Pan Jeremi,przyd.od biblijnego Jeremiasza codziennie zaglada w nasze prywatne smietniki,obchodząc cała dzielnicę.Starszy Pan na emeryturze znalazł sobie sposób na zycie.Obchód zaczyna po godz.14.00 tak by móc pogadać z właścicielami ,pozagladać w nasze smieci i pouczac kazdego z nas o manotrawieniu TYLU PRZYDATNYCH RZECZY!!!.Był taki okres w zeszłym roku,gdy p.Jeremi nie pojawiał się w dzielnicy.od razu zaczęły sie spekujacje ,niepokój co tez moglo sie stać z naszym stałym bywalcem i co dziwniejsze przyjacielem.Lud zebral sie przy telefonach i zaczął obdzwaniać szpitale,Policję i inne instytucje.Gdy po paru dniach ponownie się pojawił odechnęłliśmy z ulgą.Okazało sie,iz był przeziebiony i musial swoje odleżec.Zarządzalismy gremialnie by Jeremiasz podał nam adres gdzie mieszka by w razie czego móc mu pomóc.trzeba było choroby,bysmy dowiedzieli sie potrzebnych danych i co więcej,okazało sie że p.Jeremi nie jest samotny,mieszka z żoną,córką,zięciem i 3-giem wnuczat.Jeden z sasiadów nie uwierzył w te zapewnienie i zwyczajnie sprawdził owe wiadomości.domyslacie się pewnie,ze powiedział prawdę,to stąd nigdy nie przyjmował zaproszeń na swieta,gdyz miał je z kim spedzać.Skąd te łażenie po smietnikach,nie z biedy,po prosty nie ma z kim pogadać.Tyle wstępem o naszym filozofie,gdyz taka ksywkę otrzymał.Dlaczego piszę o nim?,dlatego gdzyż ten staruszek,który z niejednego pieca chleb jadł potrafi tłumaczyć i odpowiadać na zadane mu głupawe pytania i inne nasze madrości.Dziś przewodnim tematem było"gdybanie".Sąsiadka stwierdziła ze "gdyby "była młodsza i miała ten sam rozum co dzisiaj inaczej pokierowałaby swym zycie.Jak domyslacie sie zaczęła wyliczankę złego,ktore jej przynosło dorosłe zycie od męża poczyniając na przyjaciołach koncząc.P.Jeremi wysłuchal spokojnie wraz z innymi obecnymi tych narzekań i podjął się niełatwej wykładni owego "gdybania",zwłaszcza iz my sasiadce zgodnie przytakiwalismy.Starszy pan spokojnie tłumaczył co niesie ze soba w/w słowo.Cyt:gdybac mozna zawsze,do woli w kazdym miejscu lecz jest ono pustosłowiem.W naturze nie ma czegoś takiego ,ewolucja nie pozwala sie nikomu cofać.Jesli jednak załozymy,ze jest taka mozliwość to tylko wraz z cała nasza jaznią,osobowością.Krótko mówiąc;cofajac sie w czasie cofa sie tez nasz umysł,doświadczenia ulegaja zatarciu i zaczynamy od poczatku.Ponieważ młody rozum inaczej postrzega rzeczywistość z braku owych "doświadczeń",błędy ongis popełnione powtórzyłyby sie tak czy owak.W domu znów mialam do przemyslenia jego słowa i przyznałam mu racje.Pokochałbym tego samego mężczyznę :spokojnego,zrównowazonego,dbajacego i niemarudzacego.Mialabym dwoje dzieci,na poczatku zanim bysmy sie dotarli ja "skorpion" wiecznie nerwowa,kłótliwa ,stawiajaca na swoim doprowadzałabym meża do wychodzenia do garażu,gdzie zamykal się i rozpoczynał majsterkowanie by przeczekac domowy sztorm.Ja z nerwów zaczęłabym generalne porzadki,ktoreś z kolei w danym tygodniu i po paru godzinach,gdy poczułabym ból w krzyzu uspokoiłabym się.A gdy nadeszłaby noc,mój slubny zapytałby spokojnie :powiedz jeszcze raz co Ci nie pasuje?.No własnie co??? mi nie pasowało,okazało sie że tak naprawdę był to drobiazg bez znaczenia,ale ja z natury introwertyczka musialam znalezść przyczynę i sie wywrzeszczeć.Musielismy sie obydwoje "nauczyc siebie", potrzebowalam czasu by przestać przejmowac sie błachostkami i dostrzegac to co jest najwazniejsze.Z biegiem lat,moj charkter troche sie utemperował,mąż dzieki Bogu przeczekał żonę swiekrę i dziś jestesmy wciąż RAZEM,oby jak najdłuzej.i na cóż te "gdybanie",skoro i tak nic by sie nie zmieniło.
sobota, 29 października 2005
"Upływ czasu"- Salvadore Dali.
 Nic dodać,nic ująć.Symbolizm,który dotyczy kazdego z nas.Czas nie stoi w miejscu,jest jednostką umowną,ale zawsze płynną.Kazda sekunda ma swoje kolory,cienie,blaski.....lecz w tle jest spokojnie,anielsko,rajsko.symbolika tego dzieła powinna nas uczyć,iz zycie ma swe blaski i cienie......,dlaczego więc gdy czytam bligi mlodych ludzi,mam wrazenie,iż u nich panuje tylko noc bez gwiazd ?.
niedziela, 16 października 2005
Moje miasto....,kto je zna????
 Jest tu budowla,która jest jedną z wizytówek miasta.Miłego ogladania.:))))
piątek, 14 października 2005
Przeróbka..... .
Godz.1,30 w nocy,jestem po obejrzeniu zdjęć na pewnym blogu tzw.cud piekności w którym autor udowadania,iz taka uroda mu nie PRZESZKADZA!.po szybkim przemysleniu doszłam do wniosku,iz tak naprawde to nie wiem jaki jest ideał urody mego slubnego,trudno nie było rady musialam zapytac.Budze swego zaspanego,skołowanego,nieprzytomnego meża komunikując mi,ze mam pilna sprawę do wyjaśnienia,co wiecej zmuszona bede do naruszenia naszych zasobów gotówki.Moj wygladajacy j/w z błędnym wzrokiem siadł w fotelu i spokojnie stwierdził:skoro musisz naruszyc to trudno.Każda kobieta na moim miejscu by sie wkurzyła,skubany nawet nie zapytał po co mi owo naruszanie.Nie jestes zainteresowany dlaczego potrzebne mi sa pieniadze? - zapytałam ze sztromową miną.Slubny dalej niekumaty łaskawie spytał;to po co ci ten szmal?.Muszę się przerobić i to dokładnie w polanickim szpitalu plastycznym,niestety to kosztuje.Mąż jakby troche otrzezwiał;co niby chcesz przerobić?.Wszystko,co sie da,odrzekłam;muszę powiekszyc sobie piersi detergentem w postaci silikonu,tu dodać tam ująć.Po tym bedę wygladac tak że lustro nawet peknie.Slubny popatrzył na mnie juz mniej błędnym wzrokiem i rzeczowo zapytał:skąd ci taka myśl przyszła do głowy?.Ja nie tracąc czasu pokazuje mu zdjecia owej "piekności",nawiasem mowiac jest aktorką.No i jak ?,podoba Ci się,jest piekna?.Noooooo,w zasadzie nie mozna jej niczego zarzucić ma w sobie to coś - odrzekł.Nie wiem jak to sie stało że piorun nie strzelił w mego chłopa,nie pytajcie pewnie ma jakieś tajemne układy z Górą,gdyby ich nie miał już by nie zył.Czyli sprawa załatwiona, przerabiam sie!.Ok,zgadzam sie pod warunkiem ze gotówka zostanie podzielona na pół też potrzebuję na przeróbkę.Teraz ja skołowaciałam:zgłupiałeś czy nadal jesteś chory?!,po co ci przerabianie.Wyszłam za Ciebie właśnie dlatego,ze nie byłeś Adonisem tylko normalnym chłopem!.Moj na to:ja nie siebie bedę przerabiał tylko część strychu na swoją sypialnię.Chcesz miec oddzielną sypialnię?,to moze i rozwód Ci się zamarzył!!!!!.Slubny napił się wody i rzekł:ja pamietam z kim się ożeniłem,była nią szczupła brunetka o zielonych oczach,szybka i niegłupia.I dalej zamierzam z nia sypiać aż do końca mych dni.Z przerobioną łoża dzielić nie będę,czułbym się jak małpa,która zdradza tą której przysięgałem.Dokończył reszte wody i poszedł spać.A ja tylko chciałam być piękna.:(Ps.W końcu 40-lat mineło.
niedziela, 09 października 2005
środa, 05 października 2005
Pora na mnie !!!!.
Nadszedł czas by wytłumaczyc się z mojej nieobecności na blogu.Winą tego stanu rzeczy drogi czytelniku,czytelniczko obarcz mego slubnego.Pewnego dnia,mój wrócił z pracy/zawsze wraca/,i od progu oznajmia mi,iż nadszedł jego koniec!.Czas się zbierać,żal tylko że zostaniesz sama rzekł ze stoickim spokojem.Dla mnie alternatywy są dwie:zwariował,albo ma katar i szykuje mi się ciężka krwawica.Co jest ?,pytam się zyczliwie,wszak jeśli zaczyna mu szwankować psychika trzeba z taką osobą ostroznie i rozważnie by nie pogorszyć jego i swojej sytuacji.Wiesz,tak zle się czuję,gardło mnie boli,katar i pewnie wysoka goraczka,bo tak mi jakoś gorąco z zimnem na przemian.Chyba umieram,odrzekł i od razu skierował sie do sypialni by się położyć i w jego mniemaniu przygotowac sę na tę ostatnią w jego zyciu godzinę.Taka postawę rozumiem doskonale,głupio umierac na stojąco,i co ludzie powiedzą:że nie zadbała nawet by se chłop na koniec poleżał.Nie było chwili do stracenia,termometr:37,8st.C,następnie srodki p/grypowe,witaminy i kilka opakowań chusteczek higienicznych.Dołożyłam jeszcze obiad,by sobie podjadł i na głodnego nie stawał przed Stwórcą.Aby jeszcze zabezpieczyc się przed "zyczliwymi językami",zarejestrowałam mego do lekarza.Na darmo!?.Mój na słowo "lekarz",dostał jeszcze większej gorączki /przekroczyła 38st.C/ i zapowiedział ze wziął urlop,który mu pozostał do wykorzystania,całe 5 dni.Po 4-ch dniach gorączka nie spada,a się podnosi,nasza córka postanowiła wziąść sprawy w swoje ręce i pomimo strachu przed zarażeniem rozpoczeła poważna rozmowę ze swym ojcem.Tato-pyta,a gdy umrzesz to gdzie chcesz być pochowany,na starym czy nowym cmentarzu?.Mój,który natrudził się niemało by miec córkę,wzruszony zapewne jej troską o wygodne leżenie na tym przybytku,poprosił by pozwoliła mu się zastanowić i wyprosił ją z sypialni.Na 5-ty dzień,poprosił o wizytę u lekarza.Zamówiłam domową.Diagnoza:ostre zapalenie oskrzeli i antybiotyki.I tu nasuwa się "refleksja i rada".Drodzy panowie,módlcie się o córki,one jedne potrafią poważnie z Wami rozmawiać,a i dłużej pożyjecie.Ps.Ponieważ Natanielowi nie spodobał się fractal,bo sztuczny,przyszykuję cos prawdziwego,tylko poszukam w zasobach.:)
poniedziałek, 26 września 2005
:))))
Ponizej to fractal,obraz malowany liczbami........,matematyka potrafi byc bajką.:)
|